CannaFest Praga 2013

Únor 13, 2014
in Category: Z KRAJU I ZE ŚWIATA
804 0

Już czwarty rok z rzędu odbyły się największe we wschodniej części Europy targi przemysłu konopnego Cannafest w czeskiej Pradze.

Tak jak w poprzednich latach frekwencja była znakomita, zaś nawią­zane kontakty i przyjaźnie wartościowe i niezwykłe. Mimo pogłosek o możliwej interwencji policyjnej, goście i wystawcy nie dali się zastra­szyć i tłumnie pojawili się na imprezie. Tak jak w poprzednim roku targi odwiedziło ok. 20 tys. ludzi: od dzieci po staruszków.

Czechy wzmacniają swoją pozycję wschodnioeuropejskiego lidera w dzie­dzinie przemysłu konopnego (kosmetyki, żywność, odzież). Jak co roku entuzjaści konopi i przemysłu konopnego spotkali się między 8. a 10. listopada na mię­dzynarodowych targach w Czechach na terenie Incheba Exhibition w Pradze. W ciągu tych trzech dni ponad 150 firm z 17 krajów zaprezentowało swoje produk­ty z różnych dziedzin uprawa, nasiona, media, kultura, sztuka, przemysł spożyw­czy, kosmetyczny itd.

Producenci z całego świata po raz kolej­ny wykazali wielkie zainteresowaniem targami w Czechach, o czym świadczyć może szybkie wykupienie najlepszych miejsc wystawowych. Poza stałymi producentami, którzy pojawiają się co roku w Pradze, można było wykorzy­stać szansę i zapoznać się z nowymi technologiami z dziedziny growingu, propozycjami firm z Wielkiej Brytanii, a nawet z dalekiej Ameryki. Ponadto na tegorocznych targach pojawiły się po raz pierwszy firmy z Holandii, które przedstawiły nam swoją ofertę niepo­spolitych nasion.

Lewe skrzydło wielkiego zabytkowego pałacu wypełniły wystawy na temat wyko­rzystania konopi jako naturalnego surow­ca. Były to kosmetyki, jak i szeroki wybór potraw, ubrań i materiałów budowlanych wykonanych z konopi. Od ciast i lodów po konopne plastiki i domy – z tej rośliny można zrobić prawie wszystko.

Po raz kolejny sporym wzięciem cieszy­ła strefa „Vapo” z informacjami na temat coraz modniejszych dzisiaj e-„papierosów” do ziół czy olejów (również konopnych), czyli tzw. odparowywaczy (ang. vapori­sers) tworzących zdrowszą od dymu parę. Były one dostępna w sekcji z akcesoria­mi do palenia. Cieszą się one na świecie zasłużoną popularnością, zwłaszcza wśród pacjentów używających konopi leczniczo i odrzucających ideę palenia czegokolwiek, nie tylko tytoniu. A także wśród użytkowni­ków rekreacyjnych pragnących ograniczyć lub rzucić palenie. Zresztą nadają się one na prezent dla ludzi z każdej bajki, np. jako nowoczesne, mniej szkodliwe kadzidło czy narzędzie do aromaterapii.

Jak zawsze organizatorzy targów Cannafest przygotowali dla nas trzydnio­wą międzynarodową specjalistyczną kon­ferencję z jednoczesnym czesko-angiel­skim i angielsko-czeskim tłumaczeniem. Lista prelegentów konferencji obejmo­wała 25 ekspertów, którzy opowiadali o użyteczności konopi w medycynie i zwią­zanymi z tym planowanymi zmianami w przepisach; o stosowaniu konopi jako two­rzywa naturalnego i o metodach uprawy. Wśród najbardziej interesujących dyskusji znalazła się ta dotycząca rośliny konopi jako lekarstwa. Swoją obecnością targi zaszczycił również czołowy włoski ekspert medycyny konopnej – Gianpaolo Grassi. Lista prelegentów konferencji była długa, pojawili się na niej m.in. znani czescy, izraelscy i amerykańscy lekarze, aktywiści, a także słynny angielski przemytnik-cele­bryta Howard Marks aka Mr. Nice. Oomen Joep z organizacji ENCOD wziął udział w rozmowie o istniejących Konopnych Klubach Społecznych (Cannabis House). Punktem kulminacyjnym była dyskusja z pacjentem medycznej marihuany.

Dla zainteresowanych stosowaniem kono­pi jako naturalnego tworzywa odbyły się warsztaty koncentrujące się na pracy na suchych łodygach i tradycyjnym przetwa­rzaniu łodyg na włókna, przędzenie i tka­nie; wytwarzaniu lin i sieci czy na nasionach konopi. Zostały również ukazane technolo­gie stosowane w budownictwie przy wyko­rzystaniu materiałów z konopi, jak i przy ręcznym wytwarzaniu papieru. Zmęczeni atrakcjami i noszeniem prezentów goście mogli wypróbować także relaksujące dzia­łanie masażu z olejem konopnym.

Na całym obszarze programu specjalistycz­nego została stworzona strefa wystawowa zawierająca panele na temat konopi w przeszłości, jak i przyszłości. Wystawie towarzyszyły pokazy produktów konopi i artefaktów z nią związanych. Jak zwykle, organizatorzy Cannafestu zorgani­zowali duży wachlarz imprez, które mają na celu zainteresować i edukować gości. Oczywiście jedna z ulubionych atrakcji targów – Konopne Kino, czyli Cinema Cannafest, oferowało szeroki wybór filmów dokumentalnych nt. konopi.

W lewym skrzydle pałacu powstała strefa Relax, w której wzniesiono scenę przygoto­waną na różnego rodzaju koncerty i pokazy. Ponadto goście mogli odpocząć i zjeść w słynnym konopnym bufecie, w którym mogli zachwycać się się takimi daniami jak pizza czy makaron. Było można nawet kupić piwo i lody, oczywiście też robione z konopi. Odbył się konkurs na najlep­szy spożywczy olej konopny Cannafestu (zabrakło na nim polskich wystawców, nie­stety), po którym była możliwa degustacja zwycięskiego oleju.

By ożywić atmosferę przed pałacem, jak co roku w namiocie odbyła się chillo­utowa impreza „Oko Dome”, na której nie brakowało dobrej muzyki, DJ-ów oraz konkursów sponsorowanych przez wystawców. Namiot był otwarty do pół­nocy każdego dnia, a dla tych, co chcie­li kontynuować zabawę po tej godzinie, czekały oficjalne afterparty w wybranych klubach w Pradze. Najważniejszą oficjalną potańcówką było CannaBass.

Polak i Czech dwa bratanki

W sobotę wieczorem, czyli 2. dnia targów, na praskiej Starówce odbyła się mniej ofi­cjalna część imprezy: naprędce zorgani­zowany protest przeciwko policyjnej akcji wymierzonej w czeskie growshopy, która miała miejsce dosłownie kilka dni wcze­śniej. Mimo liberalnego prawa narkotyko­wego, naszych sąsiadów spotkały ostat­nio represje ze strony organów ścigania. Zamknięto ok. 50 growshopów na terenie Czech. Przeciw monopolistycznym prakty­kom czeskiego rządu przybyli protestować licznie Czesi, co oczywiste, zaś z barwnej międzynarodowej ekipy aktywistów głow­nie Polacy. Niestety, wiele osób zmęczo­nych całym dniem „targowania się” zostało w hotelach. Jednak nie zabrakło naszych aktywistów z Wolnych Konopi, zaś przemó­wienie prezesa WK Andrzeja Dołęckiego, mimo bariery językowej i prowizoryczne­go soundsystemu, porwało tłum. Andrzej przypomniał naszym czeskim przyjaciołom różne stare prawdy, znane z różnych okre­sów zakazów, prześladowań i rewolucji, m. in. taką: wszystkich nas nie zamkniecie!

Pomimo krótkiego terminu realizacji demonstracji (około 5 dni) protest oka­zał się ogromnym sukcesem. Ponad 1000 osób pokazało się na Rynku Starego Miasta, gdzie grała muzyka, przemawiali mówcy i krążyły skręty. To była prawdzi­wa niespodzianka dla wielu aktywistów z Zachodu, szczególnie z Wielkiej Brytanii. Tamtejsi aktywiści twierdzą, że Brytyjczycy zdają się nie być w stanie zebrać się tak szybko w tak dużej grupie, bez ogromnej ilości planowania. Warto pamię­tać, że jeszcze 24 lata temu ówczesna Czechosłowacja czy Polska znajdowały się pod panowaniem komunistycznym i więk­szość czeskich obywateli pamięta dobrze, jak to jest musieć walczyć na ulicy o swoją wolność. Ta wiedza płynie też, a może w szczególności, w żyłach Polaków. Przecież nasz kraj przed „komuną” dodatkowo zali­czył 123 lata niewoli pod zaborami, fak­tycznie znikając z mapy jako obca kolonia. Jest to oczywiście coś, o czym wiele osób w Wielkiej Brytanii i w ogóle na boga­tym Zachodzie nie ma zielonego pojęcia: przekazywana z pokolenia na pokolenie nieufność do rządów i gotowość do rewo­lucyjnej walki. Oprócz uciskanych Słowian takie postawy w Europie reprezentują czę­sto jeszcze chyba tylko Francuzi.

Sytuację w Czechach wyjaśnia Mr. Jose, czeski aktywista i autor książek o upra­wie konopi (wywiad z nim na dalszych stronach naszej gazety): „Wiele osób z zagranicy myśli, że Czechy to raj dla nar­komanów. Wiesz, dla mnie narkoman to ktoś, kto nie kontroluje się, i nikt nie kontroluje jego ani jego konsumpcji narkotyków. Myślę, że wielu z nas zna ludzi, którzy używają zakazanych rzeczy do relaksu lub do zabawy – jest to nic złego, to jest zupełnie naturalne. Czeskie prawo mówi: możesz uprawiać maksymalnie 5 roślin marihuany i mieć maksymalnie 15 gramów trawki (szalone, prawda?). Jeśli policja znajdzie mniejszą lub równą ilość roślin/gramów, można zapłacić mandat, ale sprawa nie trafi do sądu. Możesz też mieć kilka gramów kokainy lub innych narkotyków (być może jest to jeden gram, nie jestem pewien). W praktyce nie pójdziesz do więzienia jeśli masz 3 lub 4 lampy lub jeśli masz 100 gramów trawki na własny użytek – ale będziesz miał problemy, zapłacisz za adwokata itp. Tak więc, jeśli jedziesz do Czech – szanuj innych, ale nie sądź, że narkotyki są tutaj legalne. Ciesz się swoim pobytem, nasz kraj jest piękny i spokojny”.

Spokojny dla przeciętnego palacza, ale niestety nie zawsze dla konopnego przed­siębiorcy. Już kilka numerów wstecz prze­powiadaliśmy, że czeski rząd może zapra­gnąć monopolu na rynku konopnym. Takie chodziły w branży plotki. A miało być pięknie: kulturalnie i tolerancyjnie. Od 2. kwietnia w czeskich aptekach można otrzymać na receptę marihuanę, którą lekarze przepisują chorym na stwardnie­nie rozsiane, chorobę Parkinsona i AIDS. W 2012 roku pod petycją o legalizację marihuany podpisało się kilkanaście tysię­cy Czechów. Politycy przychylili się do ich apelu – i w 2013 roku uchwalili przepisy w tej sprawie. Do końca 2013 roku mari­huana będzie sprowadzana do Czech z Holandii, a od 2014 roku hodować będą ją licencjonowani plantatorzy w Czechach. Przepisy przewidują również, że jeden pacjent będzie mógł wykupić w aptece maksymalnie 5 gramów marihuany mie­sięcznie. Dużo wcześniej, bo już od stycz­nia 2010 roku, w Czechach można było legalnie posiadać niewielką ilość narkoty­ków na własny użytek: do 1,5 g heroiny, 1 g kokainy, do 15 g marihuany, do czterech tabletek ekstazy i do pięciu tabletek LSD. Ponadto prawo zezwala na uprawianie do pięciu krzaków konopi indyjskich i do 40 grzybów halucynogennych. Marihuana jest najpowszechniejszym nielegalnym środkiem w Republice Czeskiej. Według sondaży próbowała jej ponad połowa ludzi w wieku od 15 do 34 lat, zaś w 2010 roku używało jej 15 proc. dorosłych. Jak wynika z rządowych analiz, rozpo­wszechnienie używania marihuany wśród ludzi młodych w Czechach jest najwyższe w Europie. Konopne używki można było spod lady kupić w czeskich „coffee shopach“, których adresami młodzi ludzie chętnie się wymieniali w internecie.

Jednak Czesi wcale tak chętnie nie han­dlują z obcokrajowcami i wcale nie marzy im się tytuł nowej Holandii, zaś Pradze – nowego Amsterdamu. Wielu spokojnych Czechów zwyczajnie przestraszyło się najazdu naćpanej młodzieży z całe­go świata, w tym z Polski. Legalizacja używek sprawiła, że także wielu młodych Polaków deklaruje, że do Czech wybie­rają się jako tzw. „narko-turyści“. Warto więc przypomnieć, że przekroczenie pol­skiej granicy choćby z najmniejszą ilością używek oznacza przestępstwo karane więzieniem – przy większej ilości nawet wieloletnim. Polska Straż Graniczna przy­gotowała się na to, że próby nielegalnego przewozu narkotyków do Polski z pew­nością się nasilą. Na granicy z Czechami kontrole zostały zniesione po wejściu Polski do strefy Schengen. Dochodzi do nich teraz często wewnątrz kraju, przed czym ostrzegają sami celnicy. Dzieje się to wg schematu opracowanego przez Straż Graniczną już wcześniej na naszej zachod­niej granicy z Niemcami. Tam autobusy i pociągi jadące z Holandii, w szczególności z Amsterdamu, także nie są zazwyczaj kontrolowane na samej granicy, ale na nastepnych kilkudziesięciu lub kilkuset kilometrach, np. w okolicach Poznania.

Wolne Konopie pojechały na targi ze swoją misją legalizacyjną oraz wspierać manifestujących Czechów. Szerzej wyja­śnia to Helenka na stronach interneto­wych organizacji: „Naszą ideę legalizacji oraz system prohibicyjny symbolizowa­ło stoisko złożone z celi więziennej – tej samej, która była z nami w czerwcu pod Sejmem RP. Restrykcyjna polityka narko­tykowa sprowadza się w naszym kraju do wsadzania nas do więzień. Więźniowie mieli przydziałowe pomarańczowe uni­formy i mogli wychodzić na spacerniak na jointa. Nasza cela była przyjazna dla odwiedzających, na rozmowę ze Spliffem przyszedł legendarny Mr Nice, inni często­wali wypiekami lub vapo-bongiem, jesz­cze inni robili zdjęcia. A jeszcze inni grali w karty;). Pora na reklamę – u nas w celi można było nabyć saszetki z materiału konopnego i dobrej jakości koszulki od firmy Plant. Kto nie zdążył lub jeszcze nie słyszał – odsyłamy do strony – Link widoczny tylko dla zarejestrowanych użytkowników, Přihlásit se i Registracesklep.pl. Ponoć było jeszcze afterparty, ale kto by pamiętał…Dzięki wszystkim za atmosferę, szykujemy się do odjazdu za rok!”. Nic dodać, nic ująć.

DUTCH PASSION WYGRYWA 3 PUCHARY CANNABIS W PŁD AMERYCE

Ogrody domowe w Południowej Ameryce nie przestają roz­kwitać jak nigdy wcześniej – jest to możliwe dzięki nowym, łagodniejszym prawom dotyczącym uprawy konopi, pozwa­lającym plantacjom na rozwój w amsterdamskim stylu. Dutch Passion niedawno wygrało 3 tamtejsze nagrody, które stano­wią najnowszy dodatek do ich bogatej kolekcji. Ich odmiana Dutch Cheese wygrała 1. miejsce w Rio De Janeiro Cannabis Cup w Brazylii. Nagroda została przyznana w kategoriach najlepszy smak, moc i aromat, zaś otrzymał ją Beckenbauer – plantator, który specjalizuje się w organicznej uprawie. Dutch Cheese wygrał także 1. nagrodę w argentyńskim „Pucharze Rewolucji” kilka miesięcy wcześniej. Z kolei inny klasyk out­doorowo-szklarniowy od Dutch Passion „Holland’s Hope“ właśnie wygrał w Argentynie tytuł ‘Najlepszego Haszyszu’ w konkursie „Copa del Mar“.

Incoming search terms:

  • krzaki nie chca rosnąc konopie outdoor

Incoming search terms:

  • krzaki nie chca rosnąc konopie outdoor
Contact Me popularny Social
 
Thank you! Your message has been submitted to us.
×
×
×